SCUDETTO


FELIETON: "PRZESYT"

20 listopada 2011, 18:01, stasq_acm Główne newsy
67 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
Maximilanista
Maximilanista
23 listopada 2011, 12:50
Michale: Zwracam honor. Kontekst, w jakim wspomniałeś o Geovannim umknął mi w ferworze dyskusji. Powiem więc tak: Overmars do spółki z Petitem nie byli nawet w 1/3 taką gwiazdą, jak Zidane - absolutny numer jeden swojego pokolenia, chyba największa wówczas postać światowego futbolu od czasów Maradonny. Nie było stać Barsy na podwyżkę dla Figo? Nonsens! A było stać Real na megawydatki na Zinadine'a, Figo, Beckhama, i na ich gigantyczne apanaże? Też nie, gdyby nie kolosalne pożyczki zaciągane na poczet budowania potęgi. O tym właśnie pisałem. Barca mogła zatrzymać Figo, tak jak mogła kupić Beckhama ( i pewnie Zidane'a też). Ale nie chciała tego robić za wszelką cenę, i to jest właśnie owa róznica w polityce Barcelony i ''galaktycznego'' Realu, i w filozofii kierowania oboma tymi gigantami. A szkółka Ajaksu podupadła na skutek wprowadzenia ''prawa Bosmana''. Wcześniej mniej zamożne kluby z Holandii - z Ajaksem na czele - żyły z tego, że sprzedawały najlepszych piłkarzy za ogromną kasę. Później giganci mogli spokojnie czekać, aż ten czy ów zdolny młodzian wypełni kontrakt, i mozna go było skusić i wielkimi pieniędzmi, jakich w Holandii by nie dostał, i perspektywą gry w gigancie z ligi angielskiej, włoskiej, hiszpańskiej... W przypadku Barsy jest inaczej. Raz, że to ona jest teraz największą potęgą w Europie, któż nie chciałby grać dla takiego zespołu? Po drugie, Barca płaci dobrze. Po trzecie wreszcie, ten etos Katalończyka zaszczepiany w tych młodzieńcach od najmłodszych lat owocuje później, i dla nich największym zaszczytem jest grać dla swego ukochanego klubu. Przykład? Fabregas. Mógł on grać za większe pieniądze choćby w MC - ale on pragnął grać dla Barsy. Nie sądzę, by szkółka Barcelony podzieliła los swej odpowiedniczki z Amsterdamu, nie te realia. Pozdrawiam.
0
Maximilanista
Maximilanista
23 listopada 2011, 10:19
Przepraszam za dubla: Michale: Oczywiście, że inni wprowadzają wychowanków. Tyle ze nie na taka skalę i przede wszystki NIE Z TAKIM SKUTKIEM, jak w przypadku Barcelony. Amen.
0
Maximilanista
Maximilanista
23 listopada 2011, 10:17
Michale: Nie postawiłem Ci żadnego zarzutu, stwierdziłem tylko, że moim zdaniem niepotrzebnie gasisz (rozumiem, że w imię racjonalizmu w Twoim pojęciu) dyskusje na temat, czy wyniki plebiscytu były bardziej lub mniej sprawiedliwe. Każdy ma prawo do oceny wyników wszystkich mozliwych plebiscytów we wszystkich możliwych dziedzinach. Sport musi budzić wielkie namiętności, musi rozgrzewać serca i umysły, i kibic nie powinien patrzeć nań jak naukowiec przez mikroskop, bo wówczas emocje by zdechły śmiercią tyleż bezbolesną, co przykrą. Wracając do tematu. Dla mnie plebiscyty France Football straciły na wiarygodności w 2008 roku, wraz z eksplozją dwóch megatalentów (Ronaldo, Messi). Wczesniej można było zauważyć pewną prawidłowość, co spieszę Ci udowodnić. Rok 1996. Mistrzostwa Europy: 1. Niemcy 2. Czechy 3. Anglia Złota Piłka: 1. Sammer (kapitan zdobywców ME) 3. Shearrer (Anglia) 5. Klinsmann (Niemcy) Rok 1998, Mistrzostwa Świata: 1. Francja 2. Brazylia 3. Chorwacja Złota Piłka: 1. Zidane (Francja) 2. Suker (Chorwacja, król strzelców MŚ) 3. Ronaldo (Brazylia) 5. Rivaldo (Brazylia) Rok 2002, Mistrzostwa Świata: 1.Brazylia 2. Niemcy 3. Turcja Złota Piłka: 1.Ronaldo (Brazylia) 2. Roberto Carlos (Brazylia) 3. Kahn (Niemcy) 5. Ballack (Niemcy) Rok 2004, Mistrzostwa Europy: !. Grecja 2. Portugalia Złota Piłka: 1. Szewczenko (Ukraina) 2. Deco (Portugalia) 5. Zagorakis (Grecja) !!! Rok 2006, Mistrzostwa Świata: 1.Włochy 2. Francja 3. Niemcy Złota Piłka: 1.Cannavaro (Włochy) 2. Buffon (Włochy) 3. Henry (Francja) 5. Zidane (Francja) Zdarzały się, oczywiście, i wyjątki, np rok 2000, ale były to wyjątki nieliczne. Mógłbym siegnąć głębiej w przeszłość, ale mi się nie chce. A teraz pokrótce omówię podane wyżej przykłady (nie wszystkie, tylko te co bardziej wymowne). W latach, gdy odbywały się wielkie turnieje narodowe, wyniki i osiągnięcia poszczególnych reprezentacji i indywidualnych piłkarzy miały najczęsciej odzwierciedlenie w wyborach France Football. Śmiem twierdzić, że Davor Suker nie zdobyłby w 1998 roku drugiego miejsca w tym prestiżowym plebiscycie, gdyby Chorwacja nie była rewelacją całego turnieju i jego brązowym medalistą, a on sam nie strzeliłby na nim 5 goli... W 2002 roku w pierwszej piątce znalazło się po dwóch zawodników z mistrzowskiej i z wicemistrzowskiej ekipy... 2004 rok, najbardziej wymowny, według mnie. Wygrał nasz Sheva, drugi był Deco, wicemistrz Europy. Ale piąte miejsce zajął Theodoris Zagorakis! Pewnie przypadkowo był on kapitanem sensacyjnych zwycięzców ME. Mam rozumieć,że był on na przestrzeni roku 2004 lepszym piłkarzem niż np. Steven Gerrard, Frank Lampard, Michael Ballack, Kaka, Raul..?.Zadziwiajace. Zagorakis nie był gwiazdą Ligi Mistrzów, nie błyszczał w Serie A (jeśli dobrze kojarzę był zawodnikiem Bolognii, ale mogę się mylic - w każdym bądź razie grał w jakimś przeciętniaku, i gwiazdą tam nie był). Jeśli ME nie były dla wybierających głównym motywem, jakim kierowali się podczas głosowania, to chyba była to jakaś chwila zbiorowej hipnozy.. Wreszcie w roku 2006 wygrywa Cannavaro a drugi jest Buffon, mistrzowie świata. Wicemistrzowie zajmują miejsca 3 i 5...Przez cały omawiany okres tylko 2 razy wygrał Złotą Piłkę obrońca: w 1996 roku Sammer (kapitan zdobywców ME) i właśnie Cannavaro (kapitan tryumfatorów MŚ) - zapewne też przypadek? Drugi był Buffon, a tak wysokie miejsce dla bramkarza w omawianym okresie to był ewenement. Poza tym dwa razy trzeci był Kahn (raz w 2002 roku, gdy wywalczył wraz z Niemcami wicemistrzostwo świata). I to tyle... W 2008 roku Me zdobyła Hiszpania, więc kolejno 3, 4, i 5 miejsca zajęli Torres, Cassillas i Xavi, ale już dwa pierwsze miejsca zajęły dwie wschodzace gwiazdy futbolu. Czy wczesniej było lepiej, bardziej sprawiedliwie? Wszak czasem Zagorakis mógł byc lepszy do Kaki:-) Nie wiem... Ale wiem, że istniała przynajmniej jakaś prawidłowość, wybory były bardziej klarowne, bardziej transparentne. Nagradzano piłkarzy za konkretne osiągnięcia, nie było tej dowolności, plebiscytu popularnosci czy sympatii. I nie, nie chcę się spierać o to, kto był najlepszym piłkarzem wszech czasów. to byłoby trudne. Jednakże wybór najlepszego futbolisty w jednym tylko roku jest o wiele prostsze, nawet dla mnie. Piłka nożna to sport drużynowy, więc zawodnik tyle jest wart, ile daje swojej drużynie, i ile razem z nią osiągnie w danym roku. Proste. Zawężę ten problem jeszcze bardziej. Wybieramy piłkarza tygodnia. Trwają ME 2012, w półfinale Niemcy grają z sensacyjną Danią. Po 120 minutach jest remis 0 - 0, mimo szaleńczych ataków niemieckiej machiny oblężniczej. Jednakże defensywa Skandynawów dokonuje heroicznych czynów, doprowadzając do rzutów karnych. W nich Soerensen broni decydującą ''jedenastkę'' w wykonaniu Podolskiego, 5 - 4 w karnych, Dania w finale! W najważniejszym meczu naprzeciw czarnego konia stają Hiszpanie. Tak jak i Niemcy walą głowa w mur, a maja o tyle gorzej, że od 3 minuty przegrywają 0 - 1 po golu Aggera. W końcówce meczu faul na Villi w polu karnym! Do ''jedenastki'' podchodzi niezawodny Xavi, który...zawodzi. Soerensen szczęśliwie, nogami, broni zbyt lekko, w sam srodek bramki uderzoną piłkę. Dania znów sensacyjnym tryumfatorem ME! W tym samym czasie Argentyna gra dwa sparingi: Z Hondurasem 4-1, i z Jamajką 5 - 0. W obu meczach błyszczy wspaniały Messi, w obu ustrzela hat - tricka. Co jedna bramka, to ładniejsza. Kto zdobędzie nagrodę Piłkarz Tygodnia? Wszak oczywistym jest, że Messi to artysta futbolu, cudowne dziecko, następca Maradonny...Soerensen to tylko solidny europejski golkiper. Według dawnych kryteriów graczem tygodnia zostałby wybrany duński bramkarz. Dziś, wobec braku jakichkolwiek kryteriów, mógłby nim zostać tylko strzelec sześciu goli w dwóch sparingach - wspaniały Lionel. Skalę mozna rozszerzyć do całego roku, i wtedy jasnym może będzie, dlaczego obecnie nie podobaja mi się te plebiscyty. Nie są one bowiem płodem jakiejś niepojętej dla mnie, ezoterycznej logiki. Logiki w nich nie ma w ogóle, jest tylko schlebianie megagwiazdom. A co do Beckhama, sam sobie odpowiedziałeś. Anglik trafił do Realu, nie zaś do Barsy. Po prostu Galaktyczni byli o wiele bardziej zdeterminowani od Katalńczyków. Bo Beckham - powtórzę się - miał być w Barcelonie ''wisienką na torcie'', a w Madrycie - wraz z zaciągiem innych megagwiazd - ''lekiem na całe zło''. O wiele wymowny był przykład Figo, który zignorowałeś. To jego podkupił Barsie Real, nie odwrotnie. PS. Geovanni a Zidane? Bez komentarza... Pozdrawiam...
0
rafal996
rafal996
22 listopada 2011, 17:19
Nie ma żadnej wielkiej, naprawdę wielkiej drużyny, która w mniejszym lub większym stopniu nie opierałaby się na transferach. One muszą być, praktycznie niemożliwe jest tylko wychować sobie takich naprawdę najlepszych graczy. Więc nie ma się co dziwić, że i Barca kupuje. Ale ich obecna sytuacja jest komfortowa - podstawowa kadra jest dość szeroka (no, niewielu obrońców), bardzo mocna, ciągle dobijają się do niej młodzieńcy z rezerw, tak że można tylko spokojnie i metodycznie uzupełniać co sezon o jakiegoś gracza z zewnątrz. Nie mają takiego problemu jak choćby Milan, że nagle wypada wymienić pół składu i trzeba się ratować dziwacznymi transferami na łapu capu. Przed tym samym problemem staje powoli Inter. A w Barcelonie nie widać na horyzoncie katastrofy. Nawet odcięcie ich teraz od kasy pozwoliłoby zespołowi spokojnie funkcjonować na dobrym poziomie przez sezon czy dwa, żeby dać czas na reorganizację. Mam wielką nadzieję, że widzą to władze Milanu i wyciągną wnioski.
0
Maximilanista
Maximilanista
22 listopada 2011, 16:50
Michale: Dziś już niestety nie mam czasu, ale jutro z przyjemnością Ci odpiszę, nie zgadzając się, oczywiście:-) Pozdrawiam.
0
radson1406
radson1406
22 listopada 2011, 16:27
Niestety felieton lekko stronniczy i czuc nutke niechecia do Barcelony.Jestem kibicem Milanu od 17 lat ale zawsze potrafilem odnalezc realne miejsce rossonerich na tle rywali i przyznaje ze ekipa z Camp Nou jednak dzisiaj prezentuje styl,ktorego mozna im pozazdroscic.Pilkarsko sa najlepsi ale to nie oznacza a to czy ktos probuje zrobic z nich nadludzi nie interesuje mnie to bowiem patrzenie na wyniki slabej moim zdaniem Primera Division nie ma absolutnie sensu a w LM wielokrotnie decyduje lud szczescia,ktory raz Katalonczykom sprzyja a raz nie.
0
Maximilanista
Maximilanista
22 listopada 2011, 16:26
Milanese: Oczywiście. Nie da się uniknąć wpadek transferowych, to nieuniknione. Ale właśnie dlatego, że Barca bazuje na wspaniale szkolonych wychowankach, nie ma tam dramatu, gdy ten czy ów transfer nie wypali. Mając takie zaplecze i taką kadrę pomyłkę transferową odczuwa sie mniej boleśnie (pod względem sportowym, oczywiście, gdyż finansowe konsekwencje są, bo być muszą). Niewypały w postaci Chyrgińskiego, Hleba czy Keirissona nie wpłynęły jakoś negatytwnie na pozycję Barsy w Europie, nie stały się szlabanem grodzącym drogę do wielkich sukcesów. I za to trzeba ten klub podziwiać.
0
Milanese
22 listopada 2011, 15:59
Maximilanista Dokładnie tak. Ale w ostatnich latach bywały też przypadki kompletnie nie trafionych transferów jak Hleb, Czygrynski czy Zlatan (statystyki po sezonie miał przyzwoite ale same kulisy jego odejścia wskazują że to jednak transfer nieudany) czy też pseudotalent Keirreson. Każdej drużynie przydarzyła sie jakaś wpadka więc tu Barka nie odbiega za bardzo. Jednak to z jaką odwagą wprowadzają wycowanków zasługuje jedynie na podziw i chęć naśladowania.
0
amdmariusz
22 listopada 2011, 14:46
Najlepszy pomocnik ? Andrea Pirlo oczywiście w swojej najwyższej formie.
0
Qba69
Qba69
22 listopada 2011, 12:02
Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia...Ludzie niezdrowo podniecali sie Milanem teraz podniecaja sie Barcelona- takie jest zycie. A tak przy okazji: Felieton o Barcelonie na stronie Milanu? Cos mi tu nie pasuje ;)
0
rafal996
rafal996
22 listopada 2011, 11:44
W Milanie też mamy sporo zdolnych młodzieńców i kto wie co by było, gdybyśmy mogli tak jak w Hiszpanii wystawić do Serie B drugą drużynę Milanu... Niestety przeskok między Primaverą a Serie A jest olbrzymi i mało kto sobie z nim radzi. A do tego nasza polityka dotycząca młodych jest baaaardzo ostrożna.
0
Maximilanista
Maximilanista
22 listopada 2011, 10:41
Milanese: 100% zgody. Czytałem Twoje posty dotyczące Barsy i mamy tu identyczne zdanie. Szkielet Blaugrany jest złożony z wychowanków, ale świetni piłkarze są kupowani z zewnątrz, by dodać tej drużynie jakości. Barcelona w swej polityce kadrowej zachowuje równowagę. I najczęściej (z wyjątkiem Henry'ego czy Zlatana) kupuje graczy o wielkim potencjale, ale takich, co to dopiero maja stać się wielkimi. Tak było z ronaldo, z Rivaldo, z nie chcianym w Realu Eto'o, z Ronaldinho - teraz z Sanchezem...Widać tam jakąś myśl, jakis plan, jakąś strategię. Co do Xaviego, to również uważam go za najlepszego pomocnika świata. Oglądać jego grę to czysta przyjemność. Wielki zawodnik.
0
marcelinho
marcelinho
22 listopada 2011, 09:49
super felieton fajnie się czytało ..gratki dla autora i jeszcze raz brawo!
0
Maximilanista
Maximilanista
22 listopada 2011, 09:40
Zgadzam się w rafalem996, który potwierdza moje wczesniejsze słowa. Barcelona idzie inną drogą, niż inni potentaci, opiera swą siłę na wychowankach, czego mogą jej zazdrośćić wszyscy (i zazdroszczą, a jakże!). By jeszcze jaśniej przeciwstawić Real i Barcelonę wymienię trzy nazwiska: Zidane, Figo i Beckham. W czasie, gdy Real sprowadzał ich na Santiago Bernabeu nie było większych gwiazd futbolu! Galaktyczni sprowadzili hurtem najsłynniejszych zawodników świata - Barca tego nie robiła nigdy. I to właśnie Real podkupił katalońskiemu rywalowi jedną z dwóch (obok Rivaldo) największych gwiazd, Figo, będącą wówczas w szczycie swej formy i możliwości - nie było odwrotnie! To bardzo wymowny fakt, jak sądzę. A zgodzę się akurat z autorką w kwestii wyborów France Football. Moim zdaniem winien otrzymać Złotą Piłkę wówczas Snejder bądź Xavi - raczej nie Messi. Michał Nowak gasi nieco, moim zdaniem niepotrzebnie, innych Użytkowników rozprawiajacych o tym problemie. Po pierwsze - przyjęło się już, że w roku Mistrzostw Świata czy Mistrzostw Europy gwiazda takiego turnieju, która prowadzi swą reprezentację do wielkich osiągnięć, a przy tym gra dobrze w klubie, otrzymuje tę nagrodę. Bardzo ważne były też w kontekście przyznawania tej nagrody wyczyny i osiągnięcia w Lidze Mistrzów. Według tej prawidłowości Sneijder - w najgorszym razie Xavi - winien wygrać plebiscyt w cuglach. Tymczasem Holender nie znalazł się nawet w trójce nominowanych (Messi, Xavi i Iniesta się tam znaleźli - nawet drugi z wymienionych przyznał potem, że Wes zasłużył, by się w owej trójce znaleźć, i że jest to dlań niezrozumiałe, że go pominięto), co już było pożałowania godne. Eksperci francuskiej gazety złamali zatem regułę według której postępowali dotychczas, stając sie przy tym mało wiarygodnymi. Wszystko po to, by na siłę upchnąć w tym ''ścisłym finale'' tylko graczy Barcelony, i aby wygrał Messi. Nie ma też Michał racji odmawiając innym kibicom komentowania tego wyboru, czy też uważając je za bezsensowne. Otóż - wszystko, co jest ogłoszone publicznie staje się z automatu własnością opinii publicznej i podlega jej osądom. Dyskutowac można ze wszystkim, nawet z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego - bo czemuż by nie? Jeżeli wybór najlepszego piłkarza Europy jest własnością tylko tego grona, które wybiera z imienia i nazwiska tego najwspanialszego, niech robią to w zaciszu swych ''komnat dumania'', a nie ogłaszają to publicznie. Niech sobie nawzajem szpną na ucho, kogo należy uznać najlepszym, i tyle. Ale jesli podaje się te wyniki wszem i wobec, podlegają one krytyce kibiców, są tych kibiców własnością, i nieważne, czy ten czy ów wyda półtora euro na zakup gazety, czy nie. Powiem więcej: jeśli jakiś kibic nie zgodzi się z tegorocznym wyborem francuskiego tygodnika (idę o zakład, że znów Messi - tym razem raczej słusznie), i stiwerdzi, że najlepszym graczem roku był Dudu Biton z Wisły Kraków, to ma do tego prawo. Ma prawo mówić nawet i takie nonsensy, ma prawo dyskutować z wynikami publicznego plebiscytu, który nie jest wszak dekretem Hammurabiego czy Sofoklesowskiego Kreona. Można takiego kibica merytorycznie starać się przekonać, ze Dudu od Messiego może wcale lepszy nie jest - ale gasić go, by w ogóle nie komentował i nie oceniał wyników plebiscytu mija sie z celem kompletnie...
0
gargou
22 listopada 2011, 00:06
...a i tak nie napisałem tego czego chciałem ;/, ale trudno. Jeszcze jutro dodam coś od siebie.
0
gargou
22 listopada 2011, 00:03
Nie martwcie się... jeszcze góra 3/5 lat i barcelona skończy jak Milan, po latach świetności nadejdą i lata suche, a ciekawi mnie ile wtedy zostanie kibiców przy barcelonie... mówi się, czym wyżej wlecisz tym mocniej upadniesz, więc pozostaje tylko czekać na upadek barcelony. A upadek barcelony jest nieunikniony. Jeśli wierzyć mediom to barcelona ma olbrzymie długi, a chęć robienia kolejnych wielkich transferów pogrąży barcelone jeszcze bardziej. Pozostaje tylko czekać aż kreatorzy akcji barcelony stracą formę. Przepraszam za ten chaos w moim komentarzu, nie spałem od 36 godzin, a po prostu nie mogłem się oprzeć pokusie dodania czegoś od siebie.
0
milanek22
21 listopada 2011, 19:35
Każdy teraz tylko gada ahh ta Barcelona to najlepsza drużyna. Jak to ująć to fakt jest, Barca najlepsza na świecie, bo wygrała LM oraz SuperPuchar Europy. Gdyby nie wygrała i np. by wygrało Porto w SP europy to fan barcy by pisał: To że przegrali mecz to i tak są najlepsi na świecie. W tym sezonie jest Barcelona uważana za najlepszą. To co już AC MILAN nie ma szans by pokonać Barcelone?? W pierwszym meczu Piłkarze Barcy myśleli że MILAN na Camp NOU przyjechał żeby się bronić od 1 minuty, i dlatego stracili już gola w 23 sekundzie meczu. AC MILAN, AC MILAN i AC MILAN. Wierzę w Rossonerich że pokażą jak grają na San Siro i pokonają Barcelone. FORZA MILAN FORZA MILAN FORZA MILAN FORZA MILAN FORZA MILAN
0
kamilus
kamilus
21 listopada 2011, 18:00
@Maximilanista Ja wcale Realu nie bronię, nie jestem ich kibicem, to się nie wypowiadam. Został przywołany temat Barcy to piszę o Barcelonie. Co do faktów bezprzecznych - Barca jest obecnie najlepsza na świecie (sam pisałem tak parę komentów niżej), to raz. Dwa, Barca jest obecnie drużyną z największą ilością aktorów, którzy jak najczęściej starają się pokazywać swoje umiejętności.
0
Maximilanista
Maximilanista
21 listopada 2011, 16:53
Michale: Twoje przypuszczenie na temat moich sądów jest błędne. Nie uważam, że Pep czy Rijkaard wymyślili futbol na nowo, nigdzie nie dałem temu wyrazu. Jasne, że futbol totalny był wynalazkiem Rinusa Michelsa, i doprowadził Holandię do wspaniałego tryumfu w Euro'88. To był drugi, po Mexico 86, wielki turniej piłkarski, jaki miałem okazję obejrzeć w swoim życiu, ale pierwszy, gdy kibicowałem jakiejś konkretnej drużynie - Holendrom. Tyle tylko, że tamta ekipa zawiodła potem na Mundialu we Włoszech w 1990 roku, potem zdobyła jeszcze brąz na Euro' 92, i to był koniec. Nie wykorzystano do końca potencjału drzemiącego w tej drużynie, bo miała ona wszystko, by wygrać trzy wspomniane turnieje. W obecnych czasach hegemonem takim są Hiszpanie - ME i MŚ zdobyli bezdyskusyjnie, a nie byłoby tych sukcesów bez Xaviego, Iniesty, Puyola... Mnie podoba się w Barcelonie to, że dopracowali ten holenderski styl do perfekcji, dodając jeszcze tę swoją charakterystyczną metodę tysiąca podań. Hybryda ta zadzaiłała znakomicie, i tak jak gra dziś Barcelona nie grał nikt, nigdzie i nigdy. Podzielam w 100% opinię Van Bastena, którą można przeczytać pod innym newsem.I śmiem jednak twierdzić, że Barcelona za czasów Cryuffa grała nieco inaczej. Tej drużynie trudno było odebrać inicjatywę i mieć wyższy od niej procent posiadania piłki, ale jednak się to zdarzało, i w lidze i w europejskich pucharach. Dziś, jeśli chce się powstrzymać Barcelona, trzeba grać zachowawczy, defensywny futbol, niekiedy i antyfutbol. Iść na wymianę ciosów póki co nikt z ekipą Pepa (którego nie uważam za wizjonera, ale kiedy słyszę, że to zero i prowadzi samograja to brzuch mnie ze śmiechu boli) nie jest dziś w stanie. Czy wychowankowie Realu natomiast byli gorsi od tych z katalońskiego rywala, to też nie byłbym pewien. Większość z nich bowiem nie dostała najzwyczjniej szansy zaitnienia w wielkim klubie, wyparta przez rzesze gwiazd, podczas, gdy w Barcelonie konsekwentnie stawiano na ''swoich'', dbając o tożsamość zespołu. Gdy wielkie gwiazdy były do Barcelony kupowane w roli ''wisienki na torcie'', w Madrycie traktowano je - i nadal się traktuje - jako ''lek na całe zło''. Nawet trenera najsłynniejszego musieli odkupywać z Interu za ciężkie pieniądze. Nie sądzę więc, by moje przeciwstawienie jednej i drugiej polityki było niezbyt szczęśliwe. Ba, uważam je za nad wyraz trafne i mające wyraźne odzwierciedlenie w realiach. Pozdrawiam. Pozdrawiam.
0
szymoninho19
szymoninho19
21 listopada 2011, 16:39
Popieram autora to samo czuję, Barcelona, Barcelona, Barcelona i to do porzygu. Dzieciaki co chwile biegają i mówią że chcą być tacy jak Messi że super świetna Barcelona znów wygra. W tv każde wiadomości sportowe zaczynaja się od zdania odnoszącego się Barcelony. Każdy mecz czy to Lm czy to ligowy stawia Barcelonę wyżej niż inne kluby. Dajmy na to stację N sport. W środę odbędzie spotkanie między Milanem a Barcą i założę się że znów cała ta zgraja frajerów będzie czy to przed meczem czy to w trakcie meczu wychwalać , podziwiać i ekscytować się Barceloną a jedyne co usłyszę o Milanie to wyjściowa 11 i ławka rezerwowych. Dość już mam tych dzieciaków czczących Messiego i reszte tych aktorzyn. Apeluję do wszystkich dzieciaczków tzw. kibiców Barcelony by zalukali na yt i obejrzeli sobię wspaniałą drogę do wygranych ich super mega extra Barcy. Bo ja je już znam na pamięć. To aktorstwo w 100 % nadaje się do Hollywood. Mam nadzieję że w najbliższym czasie trafi się drużyna która utrze nosa Bacy a ta nie bedzie miała się jak wybronić z porażki ponieważ każda przegrana była wytłumaczana tym że arbiter zły lub w wyjściowej 11 grało kilku niedoświadczonych juniorów. Forza MILAN !
0
Maximilanista
Maximilanista
21 listopada 2011, 16:09
kamilus: Sędziowie są cacy, gdy nie gwiżdżą brutalnych zagrań zawodników Realu na piłkarzach Barsy. Są wtedy obiektywni, sprawiedliwi, nieomylni. Kiedy arbiter krzywdzi Barcelonę w rewanżowym meczu z Interem wielkiego Mourinho, niewielu chce o tym pamiętać - to sport przeca. Ale jak sędzia wyrzuci na Camp Nou Van Persiego, to wtedy jest be, jest stronniczy, i w ogóle granda jedna wielka. Nienawiść do Barcelony potrafi naprawdę spowodować strasznie wybiórcze myślenie. A co faktów bezpczecznych, to Barcelona jest obecnie najlepsza na świecie, i żadne przylepianie jej łatek, żadna niechęć, nawet boski Jose De Speszjal Łan Murinho tego nie zmienią.
0
Kacapa7
Kacapa7
21 listopada 2011, 16:04
kamilus Nie no nie bądź taki skromny. Napisz od razu, że cała drużyna to aktorzy wraz z całym sztabem, prezydentem i jeszcze kibicami ;) Kończę tę dyskusję, bo chyba nie ma takiej siły, żeby wam co nieco wytłumaczyć. Współczuje tylko prawdziwym kibicom Barcelony, że muszą codziennie słuchać takich głupot.
0
kamilus
kamilus
21 listopada 2011, 15:58
@Kacapa7 Skoro piłkarze Realu tak często faulują, to sędzia powinien tak często gwizdać. A nie, że skoro faulują, to my będziemy bawić się w teatrzyk. Jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Większość piłkarzy Barcelony to aktorzy i nic w świecie tego nie zmieni, bo takie są fakty.
0
Kacapa7
Kacapa7
21 listopada 2011, 15:45
KAZUYAH Są faulowane, ale nie z taką premedytacją jak piłkarze Barcelony przez piłkarzy Realu. Oni wykorzystują każdy moment, żeby zawodnik Blaugrany ucierpiał. Ile to razy byli traktowani dosłownie jak dywan tudzież jakaś wycieraczka przez podopiecznych Mourinho. Sam trener jak widać świeci wspaniałym przykładem. A Ramos czy Pepe to chyba mają dodatkowe treningi jak skutecznie wybić piłkę z głowy Katalończykom poprzez brutalne zagrania.
0
KAZUYAH
21 listopada 2011, 15:40
Kacapa7 Co to ma wspólnego ze sobą? A no tak, przecież inne drużyny nie są nigdy faulowane, to w pełni usprawiedliwia aktorzenie ;)
0
Kacapa7
Kacapa7
21 listopada 2011, 15:28
KAZUYAH http://www.youtube.com/watch?v=QMNXpsHG5-E&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=OcgaDpevZiM Faktycznie skandal, że piłkarze Barcelony symulują przy tak czystej grze Realu Madryt ; /
0
kamilus
kamilus
21 listopada 2011, 15:16
Ile w poprzednim sezonie było aktorstwa w meczach Milanu a ile w Barcy? Nie ma nawet co porównywać, bo i tak 0 zawsze jest mniejsze. Zresztą nie zdziwię się, jeśli niedługo będzie można zdobyć dyplom aktorski w szkółce Barcelony...
0
KAZUYAH
21 listopada 2011, 15:07
rafal996 Tyle co nasi w dekade przyaktorzyli to w jedno gran derbi nadrobią.
0
-Milano-
21 listopada 2011, 15:04
Ja osobiście na Canal+ też omijam mecze Barcelony i Realu bo są dla mnie mało atrakcyjne. Do znudzenia komentarz o zachwycie a gra wcale nie zachwyca zawsze. Do tego co tydzień są transmisje meczów właśnie tych zespołów, nawet jeśli grają z końcówką tabeli, a ja wolałbym zobaczyć mecz innych równoważnych zespołów, który gwarantuje mi emocje i walkę przez cały mecz. Chciałbym żeby się terminarz tak ułożył żeby Barcelona w LM trafiła na Man City i żeby przegrali. To by był dla nich taki zimny prysznic, ściągnęli by ich z obłoków na ziemię. Żeby być najlepszym na świecie to trzeba to potwierdzać w każdym meczu sezonu. Zgadzam się też z coraz powszechniejszym aktorstwem piłkarzy Barcelony.
0
rafal996
rafal996
21 listopada 2011, 14:53
http://www.youtube.com/watch?v=1LwL-xw7Zyk Dla wszystkich oburzonych aktorstwem graczy Barcy ;)
0
KAZUYAH
21 listopada 2011, 14:51
kamilus Witam w klubie, mam identycznie ;)
0
krefcik77
21 listopada 2011, 14:02
Witam. Jest ktoś może z Trójmiasta? Gdzie w środę będzie można obejrzeć mecz? W jakim pubie?
0
USA7
21 listopada 2011, 13:12
Widać u autora tego felietonu zakompleksienie
0
Maximilanista
Maximilanista
21 listopada 2011, 13:11
Michale: Co do pierwszej kwestii to być może nie wyraziłem sie dość precyzyjnie. Miałem na myśli styl wypracowany przez katalońską ekipę, styl absolutnie unikalny i nie do skopiowania (przynajmniej jeszcze przez dłuższy czas) na innym gruncie. Co do Realu Di Stefano czy Puscasa to znamy tę drużynę i tę epokę tylko z książek, gazet i fragmencików czarno - białych urywków, w których jakieś postaci podrygują śmiesznie w nienaturalnie szybkim tempie, niczym w filmach z Haroldem Lloydem. Trudno zatem ocenić, czy stylem gry odbiegali oni jakoś znacząco od innych zespołów, czy dokonali jakichś przełomowych ulepszeń stylu gry. Fakt, że wygrywali wszystko i ze wszystkimi, ale pozbierali sobie najwybitniejszych piłkarzy epoki do kupy - tych zawodników dzieliła wówczas od innych piłkarzy przepaść, więc ten ''dream, team'' poniewierał sobie kogo chciał. Były to czasy, gdzie taktyka dopiero raczkowała, wszystko opierało się na indywidualnościach, a mecze piłkarskie obfitowały w nieskończone dryblingi i kółeczka. Im więcej było w danej drużynie gwiazd, tym więcej tych kiwek i okrążeń wokół własnej osi. Milan Capello natomiast grał już to, co stawało sie powszechnym trendem - nieustanny pressing na całym boisku. Zżynał Fabio od Sacchiego, ale też i unowocześniał myśl szkoleniową wielkiego poprzednika. Milan grał to, co próbowali grać inni - tyle że zespół Capello robił to po prostu najlepiej. Co do drużyny Sacchiego - pełna zgoda - prezentowała ona nieosiągalny dla innych styl - tak jak to dzis robi Blaugrana, której nasladować nie ma praktycznie po co, przynajmniej na dzis dzień...Tyle że dziś dominować w piłkarskiej Europie jest dużo, dużo trudniej, o czym pisałem w poprzednim komentarzu. A jeśli chodzi o problem drugi, upieram się, że mam rację. Napisałem, że Barcelona OPIERA SIĘ na wychowankach, i podważyć tego nijak nie sposób. A że sprowadza w swe szeregi gwiazdy światowej piłki, to nie dziwota. Chcąc być konkurencyjnym dla Realu czy angielskich potentatów nie można grać sobie jedynie wychowankami - byłaby to czytsa utopia. Wymóg czasu jest taki, iż trzeba zasilać organizm drużyny również i transfuzją świeżej, obcej krwi. W innym wypadku byłaby Barcelona pewnie lepsza od grającego jedynie Baskami (choć nie jedynie wychowankami, bo to absurd!) Atletic Bilbao, ale na pewno stałaby w cieniu przeładowanego gwiazdami Realu. A tak - to Real póki co stara się być konkurencyjny dla Barcelony. Nikt od żadnego klubu świata nie wymaga, by grał samymi wychowankami, bo byłoby to irracjonalne zachowanie. Czy mamy, w drodze wyjątku, wymagać tego od Barcelony? A podkreślę ponownie:najwazniejsi dla tej drużyny są: Puyol, Xavi, Iniesta i Messi - pokuszę się o tezę, że jest to fakt bezdyskusyjny I są oni fundamentem Barcelony. A są jeszcze inni: Valdez, ,Busquets, Pique, Fabregas, Pedro, Thiago Alcantara...I ta ekipa, idąca droga inną od największych potentatów klubowej piłki Starego Kontynentu dystansuje na dziś dzień owych potentatów. To kolejny fakt. Na koniec podkreślę, że dziwnym trafem największe gwiazdy Barcelony ostatnich lat - Romario i Stoiczkow, Ronaldo, Rivaldo, Ronaldinho (wyjątek to jedynie Henry) osiągało swoje apogeum właśnie na Camp Nou. Ani przed przybyciem do Barcelony, ani tym bardziej po opuszczeniu jej szeregów, nie grali oni lepiej i piękniej niż właśnie w katalońskim klubie. To też mówi bardzo wiele i bardzo dobrze o polityce prowadzonej przez Dumę Katalonii. Pozdrawiam.
0
Milanese
21 listopada 2011, 12:27
W artykule można zmienić Barcelone na Milan i odnieść do lat 2003-2007. Widziałem regularnie pisane felietony w podobnym tonie na stronie Man United i nie przypuszczałem że i nas to czeka. Nienawiść do Barcelony argumentuje niemocą drużyny której się kibicuje. Kiedyś miałem identyczny stosunek to zespołu z Katalonii. Życzyłem im jak najgorzej i cieszyłem się z ich wpadek. Ten okres się skończył i obecnie nie potrafię nic innego jak doceniać to co robią na boisku bo są świetnymi piłkarzami i pokazują że piłka nozna to 11 zawodników.
0
AndreaP21
21 listopada 2011, 11:41
Fajny felieton.:P
0
Maximilanista
Maximilanista
21 listopada 2011, 11:09
Przepraszam za pogubione literki, pośpiech, pośpiech, czasu wciąż brakuje - też znak czasu, niestety. I tajemnica do poliszynela oczywiście należała, to ''a'' jakoś dziwacznie mi ''e'' zastąpiło. I za dubel tez przepraszam...
0
Maximilanista
Maximilanista
21 listopada 2011, 11:01
No to i ja zabiorę głos, bo z tezami przedstawionymi przez autorkę felietonu nie zgadzam się diametralnie. Całą dyskusję na temat Barcelony trzeba by zacząć od prostego pytania: czy Puyol, Pique, Dani Alves, Mascherano, Iniesta, Xavi i Messi - czyli ci, którzy w największej mierze stanowią o sile Blaugrany - są wspaniałymi piłkarzami, i należą w skali świata do najlepszych na swojej pozycji w ostatniej dekadzie? Niezależnie od sympatii czy antypatii wobec katalońskiego klubu nie można chyba odpowiedzieć na nie. Jeśli ktoś zaprzeczyłby, wszelka dyskusja z nim nie miałaby sensu, ponieważ albo byłby bezmyslny w swej zapiekłej nienawiści do Barsy, albo kompletnie nie znałby się na futbolu. Zakładam jednak, ze większość z nas, wielu pewnie z niechęcią, musiałaby potwierdzająco odpowiedzieć na owo pytanie. Skoro już się to wyjaśni, można dyskutować. Barcelona JEST ewenementem w historii światowego futbolu. Wypracowała ona sobie styl nieosiągalny w swej maestrii dla innych - nikt tak nie umie grać, i tyle. Autorka przeciwstawia tej drużynie ''Galacticos'' z czasów Zidane'a, czy dawny Ajax i ACM. Otóż, stworzony za gigantyczne pieniądze Real nigdy aż w takim stopniu nie zdominował Europy oraz Hiszpanii, jak w ostatnich latach uczyniła to Barcelona. Projekt ''Galaktycznych'' był raczej projektem doraźnym - tzn, zadłużyć się na maksa, by osiągnąć wielkie sukcesy już teraz, bo kibice czekają na powrót do lat wielkości. W Barsie wygląda to teraz nieco inaczej - wydaje się być ona tworzona jako dalekosiężny, przyszłościowy zamysł, a trzon zespołu tworzą jednak wychowankowie (Puyol, Pique, Xavi, Iniesta, Messi), a nie skupowane od innych megagwiazdy. Co do Ajaksu i Milanu...W obu przypadkach (a od kibicowania wspaniałej ekipie Sacchiego zacząłem swoją miłość do dyscypliny zwanej footballem czy soccerem takoż) można powiedzieć, że było im łatwiej, niż Barsie teraz. Dlaczego? Kiedyś nie było Ligi Mistrzów, był Puchar Europejskich Mistrzów Krajowych - grali w nim jedynie zwycięzcy swoich lig. Milan prowadzony przez Sacchiego nie musiał wtedy mierzyć się w jednych rozgrywkach z Juve, z Napoli z Maradoną w roli głownej. Jeśli był Real, nie było Barsy, Anglicy w ogóle nie grali w pucharach na mocy zakazu UEFA. W finałch Milan mierzył się ze Steuą, rok później z Benfiką. Dziś to niemożliwe. Dp rywalizacji z Barsą staje potężny Real, cała plejada gigantów z Anglii, bogaty Bayern, mediolańskie kluby...Poza tym, przypominam, Milan w rozgrywkach 1989/90 zagrał jako obrońca trofeum, mistrzem było Napoli z Maradoną na czele. Nie potrafiliśmy więc do końca pogodzić wtedy sukcesów na krajowym podwórku z osiągnięciami na scenie europejskiej. Barsa to dziś czyni - a meczów do rozegrania jest więcej, a potęg do pokonania też wiele. Słyszę,ze liga hiszpańska słaba, że to liga dwóch zespołów...I zastanawiam się, jak oceniano by Serie a, gdyby Milan i Inter zostały zastąpione Barsą i Realem. Idę o zakład, że ich dominacja we Włoszech byłaby jeszcze bardziej miażdżąca. To nie PD jest taka słaba, to drużyny Pepa i Mou zbudowały - każda innym sposobem - taką siłę. Jeśli ma się pretensję o promowanie w mediach piłkarzy Barcelony, to zapytam: czy to wina tychże piłkarzy? Toż Messi nie jest jak Beckham czy Cristiano Ronaldo, którzy z robienia szumu wokół siebie uczynili drugi zawód. To kolejne kobiety Cristiano pokazywały swe nagie piersi w szmatławych gazetkach - bo pieniędzy i rozgłosu nigdy za wiele. W przypadku Messiego, Xaviego czy Iniesty takich patologicznych zachowań nie zauważam. Nie można mieć pretensji do piłkarzy Blaugrany o to, że media żongliują sobie ich wizerunkiem. Takie po prostu obrzydliwe przyszły czasy - czasy pieniądza i popkultury. A sport jest jedną z najważniejszych i najbardziej dochodowych częsci tejże popkultury. Na Jezusie też się dziś zbija majątek. Czy to świadczy źle o Jezusie? Dziś gwiazdą popkultury jest zamarły papież - Polak w niemal równym stopniu jak George Michael, Kelvin Klein, George Clooney czy LeBron James. Takie czasy...Mnie też się to nie podoba, ale nie obwiniam o to pewnej znanej drużyny piłkarskiej. Też ubolewam, że swiat jest tak plastikowy, że media się tak amerykaniuzują. Nie słucham muzyki pop, ale przyznaję, że kiedyś stała ona na jakimś tam artystycznym poziomie, i jakieś tam treści nawet nieraz niosła. Cyndi Lauper, Bonnie Tyler,Bee Gees, czy nawet cholerne Roxette - dało się tego słuchać. Madonna niegdyś ciekawe rzeczy czasem robiła, dziś - by się utrzymać na rynku - częstuje taką kupą, że dzięki. Ba! Dyskotekowa Abba jakiś tam poziom trzymała. Dziś mamy Britney i Lady Gagę, drapiemy juz dno. A oprócz wielkich gwiazd pop sprzedaje się teledyski. Muzyka plastikowa, jakieś dudnienie, jakies sample - i ważne, by dupki skakały przed kamerą - a sprzeda się na pewno. Kultura obrazkowa. Świat się zmienia, i nic na to nie poradzimy. Czy mamy pretensje do Michaela Jordana, że nie grał on w bardziej romantycznych czasach, jak Wilt Chamberlain czy choćby Kareem Abdul Jabaar? Jordan oprócz tego, że świetnym był koszykarzem, był też produktem mediów (gracz Chicago Bulls w odróznieniu od, powiedzmy, Xaviego, świadomie kierował całym tym zgiełkiem wokół siebie), i tajemnicą poliszynala jest to, że sędziowie pozwalali mu na dużo więcej niż innym, a jego samego nawet tknąć nie wolno było...Był kurą znoszacą nie tylko dla siebie złote jaja, trzeba ją było inkubować, pomóc mu nieco w jego niepodważalnej przecież wielkości. Z Shaquiem było podobnie, i z Kobem - choć w nieco mniejszej skali. Media kreują swoje gwiazdy, i na nich zarabiają. Teraz nawet zmienić płeć czy bzyknąć się w wannie w ramach jakiegoś szmatławego reality show otwiera furtkę do sławy, a co dopiero ogromny talent piłkarski, kiedy oglądalność futbolu w tv sięga już niemal miliardów. Winić za to Barcelonę i jej za to nie lubić to jak winić Michała Żebrowskiego za świetną rolę Geralta w kiepsko napisanym, fatalnie rezyserowanym i tandetnie zrealizowanym ''Wiedźminie'', opartym na świetnej literaturze pióra mistrza Sapkowskiego. PS. Piłkarze Barsy są w równym stopniu beneficjentami medialnego szumu, co jego zakładnikami i ofiarami. Tymczasem, na przykład, Mourinho, zupełnieswiadomie próbuje media wykorzystywać do własnych celów, i za ich pomocą często manipuluje zaróno faktami jak i swoim wizerunkiem - to dla mnie dużo bardziej naganne... PPS. A media swój cel osiągają, czego dowodem jest róniez i felieton Gosi. Bo jakze inaczej wytłumaczyć tekst o Barcelonie na stronie polskich kibiców Milanu? :-)
0
rafal996
rafal996
21 listopada 2011, 08:51
Felieton fajny, na dobrym poziomie, chociaż kompletnie się z nim nie zgadzam ;) Dostrzegam w tej chwili pewną dwoistość - fani Barcelony zachwycają się nią, natomiast fani każdego innego klubu jej nienawidzą. Zupełnie tego nie rozumiem. Co Wam przeszkadza, że Barcelona wygrywa? Rozumiem zazdrość, ale fakt pozostaje faktem - są najlepsi. I nawet jeśli tu i ówdzie przyaktorzyli (hej, czy nie to samo robią piłkarze Milanu i każdego innego klubu?), to i tak bezsprzecznie to co wygrali, to im się należało. Cofnijmy się trochę lat wstecz. Czyż nie podobnie dominował Milan Sacchiego? Czyż nie tak samo zachwycano się nadzwyczajną dyscypliną taktyczną, genialną obroną, błyskotliwym atakiem? Fakt, nie było wtedy internetu, ale i tak Milan wyglądał z każdej strony sportowych gazet, z każdego sportowego programu. A Milan Capello? Tak samo. Wtedy Wam to nie przeszkadzało? Nie bądźmy hipokrytami! Kwestia Messiego podobnie. Były lata, że każdy mówił o Van Bastenie, Baggio, Romario, Zidanie, Ronaldo, Del Piero, Szewczence, Kace i wielu innych. Wtedy nie było nudno? Dziś jest czas Messiego i Cristiano, za parę lat przyjdzie czas innych. Chyba nikt z Was by nie miał nic przeciwko, żeby na miejscu Messiego był dziś nasz Pato, prawda? Wtedy by nagle nie było nudno ;) Świat jednoczy się przeciwko Barcelonie, wysuwając absurdalne argumenty. Bo w Gran Derby symulowali faule - a to dlatego wygrali 9 na 10 ostatnich starć? Spójrzmy prawdzie w oczy, Barcelona zazwyczaj nie zawodzi. Wielki Manchester United, chociaż próbował ze wszystkich sił, musiał uznać wyższość Blaugrany w finale LM i to wcale nie po wyrównanym meczu, tylko po meczu, w którym nie mieli nic do powiedzenia. To jest bolesna prawda dla fanów innych klubów, ale niestety Barcelona dziś dominuje na świecie, czy tego chcemy czy nie. Przesada w zachwytach jest dość naturalna, chociaż na pewno może irytować. Niemniej jednak, oddajmy cesarzowi co cesarskie. Co oczywiście nie oznacza, że nie można ich pokonać. Można, co pokazały ligowe zespoły, można zremisować nawet oddając inicjatywę, a mimo to strzelić im na Camp Nou dwie bramki. Nie mam też wątpliwości, że szczyt swoich możliwości już mieli i obecnie są na delikatnej fali opadającej. Czy już w tym roku zostaną pobici, tego nie wiem. Ale nie sądzę, żeby wygrywali nadal tak przekonywająco. Może to właśnie Milan, zdobywając pierwsze miejsce w grupie, symbolicznie zakończy ich dominację? Chyba wszyscy byśmy tego chcieli. Na razie przyznajmy, że gramy z najlepszą drużyną świata ostatnich lat.
0
Fantasista
21 listopada 2011, 04:51
Zwykłe narzekania jakiejś nastolatki. Popłacz sobie lepiej w poduszkę. Uważaj następnym razem dostaniesz ostrzeżenie. MistrzMALDINI
0
Kacapa7
Kacapa7
20 listopada 2011, 23:13
Świetny felieton, bardzo miło się czytało, choć jest trochę faktów z którymi bym się nie zgodził. Widać, że autor nie darzy sympatią Barcelony co miało wpływ w tej pracy ;) Uwielbiam Barcelonę i dopinguje ich od czasów Kluiverta i niegdyś mojego ulubionego piłkarza - Rivaldo. Dlatego też zawsze będę bronił piłkarzy Blaugrany. Owszem zdarza się, że sędziowie mogą im sprzyjać, ale to jak każdej drużynie. Nikt już nie pamięta jak Carvalho trzymał Valdesa, gdy Terry strzela gola na 4-2 dający awans do 1/4 LM. Nikt już nie pamięta jak Milito strzela gola ze spalonego w półfinale LM, sędzia nie gwiżdże ewidentnego karnego w tym meczu dla Barcy, a w rewanżu nie uznaje prawidłowego gola Bojana. Nie bronie Barcelony w meczu pamiętnym meczu z Chelsea. Ale tak jak mówię znajdziemy setki przykładów kiedy sędziowie im pomagali, a także setki przykładów, kiedy ich krzywdzili. Nazywanie piłkarzy Barcelony aktorami również mija się z celem. Mogę podać miliony przykładów piłkarzy, którzy wymuszali symulując rzuty karne, kartki itd. A Włosi są w tym mistrzami, także wy jako fani Milanu powinniście doskonale wiedzieć z czego słyną Włosi i ich reprezentacja. Idealny przykład to nasz kochany Inzaghi sami sobie odpowiedzcie jak czasem się zachowuje ;) Co do złotej piłki. Moim faworytem również był Sneijder mimo, że nie darzę sympatią tego piłkarza. Zasłużył na tą nagrodę wygrywając LM i zdobywając srebro w MŚ. Gdy obejrzałem nominację, że złotą piłkę wygra ktoś z trójki Messi, Xavi i Iniesta. To właśnie wtedy liczyłem, że to ten ostatni zgarnie wówczas tą prestiżową nagrodę. Pamiętajmy, że gdy Włosi zdobyli Mistrzostwo Świata w 2006 roku Złotą piłkę zgarnął fenomenalny Cannavaro. Był kapitanem swojego zespołu, przez cały turniej prezentował dobrą, wysoką formę. Było jasne, że skoro Włoch zgarnął złotą piłkę największe znaczenie miały właśnie Mistrzostwa Świata. Idąc dalej tym tropem, Adres Iniesta to piłkarz, który był kluczowym zawodnikiem w reprezentacji La Roja. Nie tylko strzelił bramkę w finale i przypieczętował zwycięstwo, ale przez cały turniej był motorem napędowym zespołu i miał udział niemal przy każdej akcji i bramce zdobytą przez Hiszpanów. To on był ojcem tego sukcesu i to właśnie jemu cała Hiszpania zawdzięcza ten sukces.
0
stasq_acm
20 listopada 2011, 23:09
Zapewniam wszystkich, że nie mam narządów kobiecych. ;] pzdr.
0
KAZUYAH
20 listopada 2011, 23:06
micharol Nie jest, autor jest pod felietonem. Idę spać, dobranoc wszystkim.
0
micharol
micharol
20 listopada 2011, 22:59
Swietny felieton.Tez dowiedzialem sie teraz ze Staq Acm jest kobieta. Widac natomiast ze doskonale zna sie na pilce
0
KAZUYAH
20 listopada 2011, 22:50
http://www.youtube.com/watch?v=w8VaqYK63kc Trochę nie na temat, ale złodzieje znowu w akcji. (Gol nie uznany).
0
jaszin
20 listopada 2011, 22:45
Witam wszystkich. Rzadko się tutaj udzielam, tym razem jednak skłonił mnie do tego niezły felieton Koleżanki i Wasze komentarze. Żeby było jasne - kibicuję Barcelonie, w mojej hierarchii tylko MILAN i MU są wyżej. Nie da się ukryć, że w ostatnich latach Barca gra zdecydowanie najlepiej i pojedyncze wpadki nie zmienią ogólnego obrazu. Generalnie tylko Mourinho był w stanie ich pokonać - w LM z Interem i Pucharze Króla z realem - jednak styl tych wygranych był beznadziejny (kurczowa, rozpaczliwa obrona i chamskie faule). Sędziowie być może sprzyjają im czasem (powinni odpaść z Chelsea w 1/2 LM), a zawodnicy symulują, ale nie częściej niż inni - proponuję obejrzeć wszystkie mecze z realem w zeszłym sezonie i brutalne faule siepaczy nakręconych przez Mourinho... A co do Złotej Piłki - gdyby to nie była nagroda za osiągnięcia tylko dla najlepszych piłkarzy, to co roku wygrywałby Messi, a drugi byłby zawsze C.Ronaldo. Oczywiście, że w 2010 powinien wygrać Sneijder - jego drużyny odniosły najwięcej sukcesów, a on był ich najgenalniejszym architektem!!!! Messi jest najlepszy na świecie, ale musi to udowadniać na KAŻDYM froncie - nie może Złotej Piłki dostawać zawodnik, którego drużyna odpadła w 1/4 MŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam
0
KAZUYAH
20 listopada 2011, 22:31
Lukasz7_NG Umie, nigdzie nie napisałem że jest słaby, bo jest jednym z najlepszych, ale można znaleźć paru zawodników jak np. ten Forlan, czy C. Ronaldo którym nie trzeba dogrywać piłek aby strzelali gole.
0
Lukasz7_NG
20 listopada 2011, 22:25
KAZUYAH Czyli uważasz, że w Barcelonie jak dostaje piłkę to też nic nie umie z nią zrobić? 204 bramki, 84 asysty na 288 meczów dla Barcelony mówi za siebie. Tak samo w Argentynie na 66 występów 19 bramek i 20 asyst. W Argentynie jest ta różnica, że nie ma mu kto dograć tej piłki, więc on musi dogrywać partnerom.
0
mistrzMALDINI
mistrzMALDINI
20 listopada 2011, 22:13
Michał Nowak Masz mnie. Wtedy tak bardzo mi by to nie przeszkadzało, racja. Tylko szkoda mi byłoby wtedy nas, prawdziwych kibiców Milanu a nie tych co podążają tylko za zwycięzcami. Dlatego szkoda mi mojego wujka, kibica Barcelony który musi czytać te żałosne komentarze dzieci które stoją na bardzo niskim poziomie. Pozdrawiam.
0
Lukasz7_NG
20 listopada 2011, 22:12
KAZUYAH Umie sam zrobić różnice i to doskonale, ale chyba oczywiste jest to, że napastnik nie będzie się wracał po piłkę pod własne pole karne, więc ktoś mu ją musi podsunąć pod sam nos.
0
1  2    >

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się